Sztuka „ocierania się”, czyli u Czechów stabilnie
Dzisiaj budowa propozycji stawiającej na pierwszej lokacie wrażenia sportowe to impreza raczej nieopłacalna. Chyba, że jesteś takim wierzgającym koniem i zbudowałeś swoją legendę na wyścigach oraz pojazdach skutecznie przemycających ten charakter do cywilnej rzeczywistości – wówczas faktycznie możesz sobie pozwolić na ekstrawagancję, bo trafiając do zupełnie innego klienta doskonale wiesz, że wystarczająco szerokie grono majętnych osób kupi Twój zwracający na siebie uwagę produkt. Dzisiaj nie będę jednak mówił o samochodach kosztujących setki tysięcy euro, a o Škodzie, która w tym roku obchodzi swoje 130-lecie funkcjonowania, i która z tej właśnie okazji zaprezentowała pod koniec zeszłego roku specjalny wariant miejskiej Fabii, ale wariant, którego mogliśmy się nie spodziewać…


130 Sport jest wersją, która do wspomnianego hatchbacka ma przemycić trochę sportowego charakteru, bo przecież Škoda nie jest w ciemię bita i swoją historię z motorsportem również posiada, tylko co to będzie oznaczać dla zwykłego klienta zaglądającego do zielonego salonu? Z pewnością wyższy rachunek finalny, w tym przypadku w okolicy 150 tysięcy złotych, ale producent z Czech od razu próbuje argumentować: wersja 130 Sport bazuje na wariancie Monte Carlo, a to już w podstawie obiecuje całkiem przyzwoite wyposażenie. Gdyby jednak miało tutaj chodzić wyłącznie o elementy naszych udogodnień, to wypadałoby się zaśmiać w twarz. Na szczęście, tak nie jest – jubileuszowa Fabia otrzymała bowiem kilka stosownych, błękitnych oznaczeń, nawiązującą do rajdowego wcielenia tego modelu, czarną blendę, która biegnie przez całą szerokość klapy bagażnika, kubełkowe fotele, które jakieś ekstremalne nie są i chyba nie miały być, ale potrafią całkiem skutecznie przytrzymywać kierowcy ciało, trochę wyczernionych elementów, aluminiowe obręcze „LIBRE” w rozmiarze 18 cali, które otrzymały charakterystyczny dla tej odmiany wzór oraz garść usprawnień, które miały najwyraźniej uczynić z Fabii miejskiego zawadiakę, samochód, który nie będzie przezroczysty charakterem, jak woda źródlana i dostarczy trochę satysfakcji. Mamy zatem obniżone w zakresie 15 milimetrów zawieszenie, podobno bardziej precyzyjny układ kierowniczy, zmienione oprogramowanie dwusprzęgłowej skrzyni DSG, która ma być zauważalnie bardziej angażująca i bezpośrednia oraz dodanych kilka raptem koni mechanicznych – 1.5 TSI produkuje ich teraz 177, co wydaje się wartością zupełnie wystarczającą. Czy ambicją konstruktorów było jednak stworzenie ostrej propozycji? Samochodu, który w 2026 roku już prawie samodzielnie ciągnąłby wózek emocjonujących kompaktów segmentu B, czy może to jednak typowa Škoda, jedynie ocierająca się o emocje, które znaliśmy jeszcze 10 lat wstecz? Zapraszam do podsumowania:
















No Comments