Renault Captur esprit Alpine E-TECH (2025)

Renault Captur esprit Alpine E-TECH (2025) – test

Progres mierzony liczbą wypitych kaw

Wystarczająco dużo mocy, by przemieszczać się względnie dynamicznie, korzystanie z możliwości toczenia się w trybie bezemisyjnym i cieszenie się wynikającymi z tego, realnymi oszczędnościami. W zeszłym roku stwierdziłem, że układ hybrydowy był potencjalnie czymś najlepszym, co mogło się przytrafić miejskiemu crossoverowi o nazwie Captur, a co za tym idzie, również jego użytkownikom, choć spójrzmy prawdzie w oczy: procent klientów używa zapewne tej propozycji nie tylko do monotonnego stania w aglomeracyjnych korkach i wówczas hybrydowe rozwiązanie koncernu Renault także będzie zdawać swój egzamin. We Francji musiało jednak nastąpić przearanżowanie określonych priorytetów, bowiem – wzorem recenzowanego u mnie Symbioza – postanowiono, że pełna hybryda o mocy 145 koni mechanicznych nie jest wystarczająca lub odwrotnie – jest wystarczająco przestarzała, by napędzać Captura i coś należy z tym faktem zrobić. Owszem, zrobiono, tylko zastanawiam się, czy w imię dodatkowych 15 koni mechanicznych oraz metki nowocześniejszego rozwiązania, nie zrezygnowano przypadkiem z czegoś dobrego, sprawdzonego i satysfakcjonująco działającego… Zapraszam na film:

Patryk Rudnicki

No Comments

Leave a Comment

*