Tiggo 8 na to patrzy i zawija w ozdobne sreberka
Moje doświadczenia z chińską motoryzacją nie wychodziły jak do tej pory za ramy segmentu kompaktowego, czyli w znakomitej większości sytuacji pojazdów optymalnych pod względem oferowanej wielkości. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że samochody z Państwa Środka – co wydawałoby się zadaniem siermiężnym i awykonalnym, biorąc pod uwagę przyzwyczajenia Europejczyków i w tym Polaków – weszły do Polski razem z drzwiami, oferując klientom coś, o czym dawno zdążyliśmy już skutecznie zapomnieć – produkty znakomicie wyposażone i nowoczesne, które są o przeszło kilkanaście procent mniej wymagające finansowo aniżeli zadomowiona konkurencja europejska. Nagle się okazuje, że jeżdżący całe życie używanym i wyeksploatowanym samochodem pan Bogdan, może sobie pozwolić na kompletnie nowe cztery koła, objęte długą gwarancją i rozpieszczające wentylacją fotela tudzież nowoczesnym układem napędowym. W przypadku mniejszych samochodów chińskich przekonałem się, że ten idylliczny obraz był ograniczony dwoma rzeczami: akceptacją świadomości posiadania czegoś chińskiego, a nie Volkswagena, oraz pulą drażniących niedociągnięć, które nie wynikały z niechęci producenta, by skonstruować maksymalnie dopracowany produkt, a uwarunkowań kulturowych i pewnego braku zrozumienia europejskich przyzwyczajeń. Zdecydowanie łatwiej było to uargumentować w przypadku segmentu B lub C, ale teraz wkraczamy na rewiry pojazdów, co do których mamy pełne i niezaprzeczalne prawo wymagać jeszcze więcej. Czy niższa cena względem konkurencji to akceptowalne wytłumaczenie, a może nie ma czego tłumaczyć? Zapraszam do recenzji Chery Tiggo 8…

























No Comments