Volvo V90 T8 eAWD Recharge PHEV Ultra Bright

Volvo V90 T8 eAWD Recharge PHEV Ultra Bright – test

Klasyka. Weź to skutecznie obroń…

Całość tego wpisu mógłbym skwitować delikatnym obruszeniem i powiedzieć: „komu to przeszkadzało?!” Klasyczne samochody kombi są dzisiaj w mniejszości, bo klient docelowy preferuje wyższą pozycję za kierownicą, poczucie bezpieczeństwa, nawet, jeżeli ów bezpieczeństwo funkcjonuje tylko w głowie kupującego, a poza tym SUV to posąg starożytnego rzemieślnika, dzieło samego Boga, które należałoby podziwiać i oddawać mu pokłony. Jasne, mówię to z delikatną złośliwością i przekąsem, bo tradycyjne samochody typu kombi padły już w znakomitej większości ofiarą aktualnej mody i kreowanych przez społeczeństwo trendów, jakby nic kompletnie miała nie znaczyć praktyczność, użyteczność i funkcjonalność takich propozycji oraz silna pozycja, jaką wyrobiły sobie przez lata. Jak widać, nie dość silna lub mówiąc dosadniej: bardzo łatwo jest rezygnować dzisiaj z czegoś wartościowego na rzecz zaspokojenia własnych pobudek. Tym sympatycznym akcentem przechodzimy do topowego Volvo w odmianie V90…

Co znaczy być flagowym produktem, dysponować szeroką paletą możliwości oraz nadzwyczaj skutecznie realizować założenia segmentu Premium, zaprezentowałem już w przypadku modelu S90, tylko w tym przypadku mamy do czynienia z jego praktyczniejszą i bardziej użyteczną wersją. Nie powiem – specyfikacja recenzowanego kombi też bardziej przypadła mi do gustu, bo mamy tutaj połączenie jeansowego lakieru Denim Blue (opcja za 4 800 złotych) z brązowym wykończeniem drewnianym i tapicerką skórzaną typu siodło. Jest bardzo elegancko, przyjemnie dla oka i typowo dla samochodów szwedzkiego producenta z chińskim kapitałem – nienachalnie, lecz wystarczająco bogato i satysfakcjonująco. Nie jest komputerowo, tylko klasycznie, ale pod żadnym pozorem nie skromnie – cały przepych został tu bowiem klasycznie i elegancko schowany. W kabinie nadal czuję się, jakbym przebywał w eleganckim, nowoczesnym i stonowanym lobby hotelowym, a obsługa poda za chwilę pyszną kawę i ciasteczka – materiały należą do naturalnych i nie zwykły czegoś udawać, dbałość o detale jest na poziomie rzeczywiście produktu, za który w recenzowanej specyfikacji przyjdzie klientowi zapłacić ponad 400 tysięcy złotych, a wyposażenie sprawia, że podróżowanie V90 jest niekłamaną przyjemnością. Delikatny wtręt: pneumatyka w dalszym ciągu nie do końca radzi sobie z krótkimi, poprzecznymi nierównościami oraz nie potrafię zrozumieć wyłącznie przewodowej obsługi Apple CarPlay, ale skoro nawet Aston Martin z bieżącego roku stosuje takowe rozwiązanie, to wielce prawdopodobne, że nie rozumiem savoir vivre’u kierującego segmentem niezwykle drogich pojazdów.

„Moje” V90 dysponowało również takim samym układem napędowym, co recenzowana całkiem przecież niedawno limuzyna, czyli T8 Recharge z napędem realizowanym na wszystkie cztery koła. Marudom nie powinno naprawdę brakować niczego: Volvo daje tutaj klientowi 455 koni mechanicznych i 709 niutonometrów momentu obrotowego, więc jest szybko, a dysponując punktem do ładowania można pokonać teoretycznie do 86 kilometrów czysto elektrycznie i w błogiej ciszy, wsłuchując się w niesamowite dźwięki saksofonu Jimmy’ego Sax’a, które zaserwuje nam opcjonalne audio Bowers & Wilkins. Powiedziałem teoretycznie, bo ja użytkowałem V90 „po swojemu”, czyli samochodu nie ładowałem (odebrałem również z pustym akumulatorem, oczywiście nie w pełni), ciesząc się z przywilejów użytkowania konwencjonalnej hybrydy i mogę śmiało powiedzieć, że całość funkcjonuje z poszanowaniem komfortu akustycznego kierowcy, skrzynia biegów działa płynnie, samochód jest znakomicie wyciszony i pielęgnuje dobry nastrój u swojego właściciela.

Powiem absolutnie szczerze: zawsze preferowałem bardziej kombi aniżeli klasyczne limuzyny, nawet kosztem trochę mniej reprezentacyjnego wizerunku, ale tutaj odzywa się raczej moja pragmatyczna natura. V90 to bowiem wciąż samochód biznesowy, którym nie będzie wstydu zajechać pod hotelową restaurację Hiltona, niemniej po godzinach z powodzeniem zapakujemy tutaj ekwipunek niesfornej rodziny i w komforcie pojedziemy na kajaki. Taka wizja obiecującej wszechstronności potrafi być całkiem pociągająca, a przecież jest również jeszcze w ofercie podwyższone V90 Cross Country… No komu to przeszkadzało lub przeszkadza… Cieszmy się takimi kompetentnymi maszynami, póki są jeszcze produkowane.

Recenzja wideo Volvo V90 T8 eAWD Recharge PHEV Ultra Bright

Opracowanie i tekst: Patryk Rudnicki
Zdjęcia: Bartosz Kowalewski / BKfoto

No Comments

Leave a Comment

*