Jest moc… I poczucie władzy
Pisząc o Superbie w odmianie wyposażenia Selection, który otrzymał na pokład najmocniejsze rozwiązanie napędowe, jakie można zamówić aktualnie do tego modelu, postawiłem hipotezę, że byłaby to znakomita propozycja dla urzędników państwowych, którzy w szybkim tempie i komfortowych warunkach muszą się przemieszczać nie tylko po arteriach naszego kraju. Ostatnio przeczytałem informację, że taka sytuacja rzeczywiście zaistniała i czeskie limuzyny (dokładniej to liftbacki) zasiliły szeregi rządowej floty, a pod maską dysponują właśnie najmocniejszym rozwiązaniem benzynowym, czyli motorem 2.0 TSI generującym 265 koni mechanicznych, a to wszystko połączone z błyskotliwą skrzynią DSG i napędem realizowanym na cztery koła. Chciałbym powiedzieć, że wykrakałem, ale takie posunięcie było raczej spodziewane, ponieważ mamy tutaj wszystko: przestrzeń, bogate wyposażenie (przy odpowiedniej konfiguracji), warunki komfortowe, dużo mocy, a i taki Superb powinien kosztować ułamek ceny nowej limuzyny segmentu Premium, więc brzmi to, jak rozsądnie zadysponowane pieniądze. Czy to zatem oznacza, że topowa propozycja od Czechów nie będzie odpowiednia dla klienta indywidualnego?






Będzie, niemniej – przynajmniej moim zdaniem – powinny zostać tutaj spełnione pewne warunki. Zakładam optymistycznie, że kupno Superba jest obwarowane jednym, podstawowym oczekiwaniem: że będzie to znakomite narzędzie gwarantujące komfort, jakość, wystarczającą dynamikę oraz połączoną z nią ekonomikę jazdy. Zakładam więc, że lwia część prywatnych wyborów zostaje skupiona wokół rozwiązań wysokoprężnych, część klientów ciekawych świata i lubiących próbować niekonwencjonalnych rozwiązań, decyduje się na wariant hybrydowy, Superby pracownicze ograniczają się raczej do podstawowego 1.5 eTSI, zaś wariant benzynowy o mocy 204 koni mechanicznych stanowi pewnego rodzaju ciekawostkę przyrodniczą. Gdzie zatem jest miejsce dla najmocniejszego wariantu, jeśli nie dla urzędników państwowych? Myślę, że odnaleźli by się tutaj ludzie wymagający, dla których rachunek powyżej 200 tysięcy złotych jest do zaakceptowania, ponieważ oczekują pewnych emocji od swojego wyboru motoryzacyjnego, nawet, jeśli emocje te miałyby pozostać w świadomości kupującego lub zostać wykorzystane bardzo rzadko, a skoro wspomniałem o emocjach, to udanym dopełnieniem całości byłby jeszcze wariant Sportline i dokładnie taki Superb do mnie zawitał. To wszystko jest oczywiście moimi przypuszczeniami, niemniej przypuszczeniem raczej nie jest stwierdzenie, że mamy tutaj do czynienia z niepopularnym wyborem napędowym, w popularnej marce i modelu:











No Comments