Range Rover Velar Autobiography P400 MHEV

Range Rover Velar Autobiography P400 MHEV – test

Będziesz ukontentowany, o ile zaakceptujesz mocno chudszy portfel – weryfikacja

Nie tak znowu dawno temu prezentowałem u siebie nowocześnie i modnie narysowanego Velara – samochód, którego najmocniejszym punktem wcale nie powinien być sam design. Konkurencja w tym segmencie bowiem nie pozwala zwolnić tempa naocznego progresu, a reprezentant brytyjskiego Land Rovera, choć rozbudził apetyt i zapowiadał się fascynująco, zapisał się w moim podręcznym kajeciku, jako znakomicie skonstruowany, dopracowany i wystarczająco mocny SUV o indywidualnym charakterze, w którym jednocześnie autorowi danego wstępu (ale nie tylko) brakowało trochę należytej argumentacji dla wysokiej ceny zakupu i określenia Premium. Nie, żebym pochodził z obrzydliwie majętnej rodziny arabskiej, żeby mi od razu przeszkadzało kilka gorszej próby materiałów lub materiały, które – subiektywnie – pasują nie do końca do samochodu za takie pieniądze i o takim nośniku skojarzeń. Myślisz bowiem o produkcie sygnowanym emblematem Land Rovera i widzisz samochód charakterystyczny, który nie wstydził się nigdy swojego pochodzenia i nie wstydził się również jasnego żądania dużych pieniędzy, by zostać jego właścicielem, natomiast zawsze kojarzony był z elitą oraz motoryzacyjnym wyborem dla koneserów. Być może teraz nieco lepiej rozumiesz, dlaczego wymagam tak wiele od tytułowego Velara, który jest przecież całkiem popularnym wyborem, i daję mu drugą szansę – nie, żeby udowodnił swoją wartość, a bardziej dlatego, żeby oczarował mnie swoim brytyjskim pochodzeniem i poczuciem „władzy”…

Patryk Rudnicki

No Comments

Leave a Comment

*