Renault Clio techno E-TECH (2026)

NOWE Renault Clio techno E-TECH (2026) – test

Awangarda w segmencie B

Francuzi zawsze potrafili ze smakiem i polotem godnym twórcy nowoczesnej sztuki narysować samochód, ale to stwierdzenie równie oczywiste, co umycie dłoni po toaletowej wizycie. Sztuką jednak było wyrafinowane i chwytające za serce narysowanie pojazdu, który będzie kusił zwiewną aparycją i dobrze się zestarzeje, oraz połączenie tego atutu z dopracowaną całością – wówczas i wilk byłby syty, i owca by przetrwała. W przypadku Renault Clio piątej generacji wspomniana sztuka wyszła już całkiem nieźle i mogła cieszyć potencjalną klientelę, ale wydaje się, że dopiero aktualne Clio, szóstej generacji, unaocznia pod tym względem ogromny progres…

Nie będę ściemniał: pierwsze zdjęcia prezentujące nowego reprezentanta segmentu B znad Sekwany wzbudziły u mnie raczej „kontrolowany entuzjazm”, ale potem nadeszło moje spotkanie z nowym Clio twarzą w twarz i… Nadal towarzyszyło mi uczucie „kontrolowanego entuzjazmu”, ale było już lepiej. Powodem takiego stanu rzeczy jest, przynajmniej moim zdaniem, opracowanie znowu dość polaryzującej stylistyki, która nie jest raczej łagodna w pierwszym odbiorze, ale też nie jest zbytnio nachalna. Bez wątpienia potrafi wzbudzać atencję i, odnoszę wrażenie, stanowi przekonfigurowanie nadrzędnych priorytetów stylistów – nie jest gładko, delikatnie i mało kontrowersyjnie, a bardziej wyraziście, sportowo i z wyraźnymi przetłoczeniami. Wybaczcie, że tyle czasu poświęcam wymiarowi samochodu, który jest doskonale widoczny i podlega indywidualnej ocenie, ale to coś zupełnie innego, świeżego, nie miałkiego i łatwiej się będzie chyba przyzwyczaić do projektu wnętrza nowego Clio, które również stanowi pewnego rodzaju awangardę, niemniej znamy je z innych modeli Renault, gdzie wykazuje się nowoczesnością, ergonomią i względną prostotą obsługi. Mamy najnowszą kierownicę, multimedia Open R Link, ale z mniejszym trochę wyświetlaczem niż ma to miejsce u francuskiego kuzynostwa i charakterystyczne rozłożenie poszczególnych funkcji w kabinie. Jednym słowem: hatchback segmentu B na miarę XXI. wieku, bo jest również hybrydowy układ napędowy, ale nowszy i mocniejszy, niż był w poprzedniku.

Z obowiązku dziennikarskiego wspomnę jedynie, że Clio 6 delikatnie urosło na długość, wysokość i w rozstawie osi, ale czy to jest odczuwalne realnie w kabinie pasażerskiej? Nie powiedziałbym. Aktualne Clio daje o sobie jednak myśleć, że skonstruowano je z myślą o kierowcy – obiecują to chociażby sam design tudzież moc 160 koni mechanicznych i 270 niutonometrów momentu obrotowego w przypadku hybrydy, ale pamiętajmy, że ma to być przede wszystkim kompetentne urządzenie do miasta. Co pokazuje zatem rzeczywistość?

Opracowanie i tekst: Patryk Rudnicki
Zdjęcia: Bartosz Kowalewski / BKfoto

No Comments

Leave a Comment

*